|
|
|
Opowieści staropolskie |
|
|
|
Spotkanie z królem Sarmatą, czyli z wizytą u Jana III Sobieskiego |
* * *
|
Musica albo capella Króla J.M.
Muzyka
krzyczy, jak w lesie
Polacy
sopranistowie, (...)
Królowa Maria Ludwika |
|
Król Jan Kazimierz
(...) Skrzypkowie
są cud powiedzieć, Szałamaje
– te się znajdą Stupenda cosa w ich graniu (...)
A. Jarzębski, Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy |
* * *
|
Rozrywki szlacheckie Przed wyjezdnym byliśmy u JMP Referendarza, który nam dał kolację, une falce, la musique et des marionettes, które czyni chłopczyk malusieńki, niesłychanie grzeczny, dziwnie dobrze. Jest to nieprzepłacony chłopiec, bo i tańcuje pewnie pięknie, i komedie odprawuje, i sprawny nad podziwienie. Żadnego nie ma daremnej strawy. Wszyscy lokaje na różnej grają muzyce, a jeden paź gra na lutni a ten to drugi, co i tańcuje, i marionety pokazuje.
Korespondencja Jana Sobieskiego do Marysieńki, 1668 |
Dwór szlachecki |
|
|
|
|
Muzyka po obiedzie Po obiedzie pan Łącki rzecze: “Jaśnie Wielmożna Pani Dobrodziejko, albo to Jejmość muzyki nie masz, że nie wesoło?” , Odpowie: "Są, Mości Panie, ale strun za co nie mają kupić." Rzecze: "Wołaj ich do mnie" - i siąga do kieszeni, co miecz trzymał. Owóż dał im 3 czerwone złote; dopiero przyszli i grali. W taniec tedy poszli wszyscy.
|
|
* * *
Spotkanie z królem Sarmatą, czyli z wizytą u Jana III Sobieskiego
|
Pałac Jana Sobieskiego w Wilanowie |
o królewskim Wilanowie
Jest tu dom [nasz] dość akkomodowany, specyałów gwałt, to jest obrazów, fraszek chińskich, porcelan nastawiano. Prospekt piękny, ale ogród nie jednego roku potrzebuie roboty. Lubo W.X.M. [Wasza Ksiazęca Mość] lubisz, żebyśmy mieszkali w Warszawie, wiem jednak, że przyznasz, że nie Królewski to budynek [Zamek królewski Wazów] ani do sreber, ani galanteryi, które tu chcemy mieć [w Wilanowie], gdyż i mieysca na me nie masz.
List Marysieńki do Katarzyny z Sobieskich Radziwiłłowej (siostry króla Jana) |
|
Jak król Jan III Sobieski w Wilanowie wczasów zażywał (z “Pamiętników” Kazimierza Sarneckiego)
I
Po skończonych [posłuchaniach] i od niektorych prywatnych ludzi upominkach, król jm. [Jegomość] na nabożeństwo do o.o. Bernardynów pojachał, gdzie tam błogosławionego Jana ciało zakonu ich leży. Po której, mszy wysłuchawszy, pojachalo królestwo ichm. na obiad do siebie, który przy wesołej fantazyjej król jm. z dobrym smakiem i apetytem jadl. Siedzialo królestwo ichm. u stolu, muzyka francuska królowej jm. grala. Wieczór także król był wesół, z jmp. Krakowskim się zabawiał, dumy sobie kazackie na bandurach grać i one śpiewać kazał, którym sam dopomagał.
(...)
|
|
II
Dzisiejszego dnia bardzo dobrej król jm. był fantazyjej , na żadną nie uskarżał się alteracyją, Obiad jadł z królową jm. i posłem francuskim. , z dobrym apetytem, nad insze dni sobie upodobanym. Do stołu muzyka francuska grała i trębacze z not alias partytur, bardzo delikatnie przy klawycembale [klawesynie]. W wieczór tańców nie było, tylko Doryska grał w pokoju królowej jm. na instrumencie, a królewna jm. śpiewała przy nim z wielkim gustem posła.
(...) |
|
|
III
I dziś król jm. był wesoły, jednak przy słabości zdrowia. Jadł obiad nie z złym apetytem z królową Jm., jmp. posłem francuskim i jmp. Krakowskim. Muzyka do stołu grala wszystka tak króla jm. jako i królowej jm. Z wieczora zaraz maszkary się ubierali, tj. damy górne i z królewną jm., królewicowie z kawalerami teraz tu znajdującymi się. Tańcowali królewicowie ichm. z damami górnymi aż do pierwszej godziny w noc.
(...) |
|
|
* * *
Musica donum Dei est |
||
|
|
||
|
Rozumni ludzie Co też to się dzieje na świecie! Prawdziwie już i cierpliwosci nie staje - patrzeć na czyny a słyszeć gadania ludzkie. Takie zapomnienie o Bogu, taka obojętność dla Jego praw! Jakby Jego nauka była tylko dowcipnym wymysłem, bynajmniej nie obowiązującym. Oj, rozumni ludzie, rozumni ludzie! Ciężko przed Panem Bogiem odpowiecie, że tak świetne dary, coście z Jego łaski otrzymali, naprzeciw Niemu obracacie i że gorszycie tylu półgłówków, co bałamucąc się waszym rozumkowaniem, najczęściej z obawy, by za głupców nie uchodzić, wolą potakiwać waszej nieroztropności niż się trzymać tego, co ich wiara nauczyła i co ludzie istotnie wielcy i rozumni miłowali, że wszystko zań gotowi byli poświęcać. Tać to szaleńców, co by istności Bogu zaprzeczali, niewiele; ale mnóstwo takich, a szczególnie między niby mędrcami, co lubo dowodzą Jego bytu, tak Mu działał
Henryk Rzewuski "Pamiątki Soplicy" |
Święta Cecylia lutnią |
|
|
Kościół Reformatów w Warszawie, 2 połowa XVIII wieku |
Muzyka w Wielkim Tygodniu
...W wielkim tygodniu w każdym kościele na wniściu siedziały panienki albo i damy wyższej rangi z tacami srebrnymi, kwestujące jałmużnę od przechodzšcych na pożytek tego kościoła, w którym takową kwestę czyniły. Urodziwsze kwestarki zazwyczaj więcej ukwestowały niż te, którym na urodzie schodziło, przez wrodzoną ku urodzie skłonność nawet w pobożnej szczodrobliwości. Gdzie w którym kościele znajdowało się jakie bractwo, tam w Wielki Piątek o godzinie dziewiątej w nocy zaczynała przed grobem pasyja. W sobotę zaś, przed zaczęciem rezurekcyi, śpiewano jakie pieśni u grobu o Męce Pańskiej lub o Najswiętszej Pannie Bolesnej, albo też po kościołach kapela, lub jaki lutnista przegrywał symfonie....
Jędrzej Kitowicz “Opis obyczajów za panowania Augusta III” |
|
|
Miłość we Francji, a miłość w Rzeczpospolitej
A co się zaś zda ichmościom [Francuzom], że to zbytnie, to nasze się w sobie kochanie - wierzę, moje serce. Bo tam miłości między małżeństwem nie znają i szkoda tam jeździć, żeby się zaś nie zapowietrzeć. Powiadają oni, że po zaślubieniu osoby kochanej zaraz się miłość w nienawiść obraca. Dlatego każdy tam mąż ma swoją kochankę. U nas zaś stara w miłosci moda: im się lepiej znają, tym się w sobie bardziej kochają. Korespondencja
Jana Sobieskiego i Marysieńki, 1668
|
|
* * *
Sława i chwała, wiara i nadzieja
|
|
Wolność Polska Tymczasem pamięć podszeptuje mi opowiedzenie w tym miejscu zdarzeń, by nie, pogrzebało ich zapomnienie. Jedno osobliwe z królową Cecylia, kiedy to w r. 1638 była z królem we Wiedniu. Król przybył do Wiednia pod nieobecność cesarza. Cesarzowa wyszła na schody w otoczeniu fraucymeru i matron wielkiego rodu. Gdy weszły do komnaty, postawiono krzesła dla królowej Cecylii, królewny polskiej i cesarzowej. Ta prosi królową; Cecylię, by zajęła miejsce na krześle, owa wzbrania się, że nie usiądzie, jeśli równoczesnie nie usiądą trzy matrony, małżonki polskich senatorów.
Zdumiewa się cesarzowa i rozkazuje przyniesć krzesła, a tymczasem przynagla prośbami królowš Cecylię, aby dłużej nie stała, na co ta odpowiada: "Taki jest szacunek senatorów dla króla i ich małżonek dla mnie, że choć cieszą się wolnoscią, otaczaja swoich panów najwyższa czcią. Wzajemnie my z królem ceniąc sobie wielce ich posłuszeństwo darzymy ich naszą miłością i nie okazujemy wyniosłości." I tak oczekiwała stojąc, nim nie przyniesiono krzeseł i nie zmusiła ich do siedzenia ku podziwowi, żebym nie powiedział, ku zazdrości, całego cesarstwa dla prerogatyw polskiej wolności. “Pamiętnik” Albrechta Radziwiłła, zanotowano w sierpniu Roku Pańskiego 1647. |
|
Bitwa pod Chocimiem, 1673 rok
Obrona Częstochowy, 1655 rok |
|
|
|
|
Wiktoria wiedeńska 1683 roku
Wojska wszystkie, które dobrze bardzo swoją czyniły powinność, przyznały P. Bogu a nam tę wygraną potrzebę. Kiedy już nieprzyjaciel poczšł uchodzić i dał się przełamać - bo mnie się przyszło z wezyrem łamać, który wszystkie a wszystkie wojska na moje skrzydło prawe sprowadził, tak że już nasz środek albo korpus, jako i lewe skrzydło nie miały nic do czynienia i dlatego wszystkie swoje niemieckie posiłki do mnie obróciły - przybiegały tedy do mnie książęta, jako to elektor bawarski, Waldeck, obciskając mię za szyję a całując w gębę, generałowie zaś w ręce i w nogi cóż dopiero żołnierze! Oficerowie i regimenty wszystkie kawalerii i infanterii wołały: "Ach, wrzer brawe Kenik!". Słuchały mię tak, że nigdy tak nasi. Cóż dopiero, i to dziś rano, książę lotaryński, Haski (bo mi się z nimi wczora widzieć nie przyszło, bo byli na samym końcu lewego skrzydła, którym do p. marszałka nadwornego przydałem był kilka usarskich chorągwi); cóż komendant Staremberk tuteczny! Wszystko to całowało, obłapiało, swym salwatorem zwało. Byłem potem we dwóch kościołach. Sam lud wszystek pospolity całował mi ręce, nogi, suknie; drudzy się tylko dotykali, wołając: "Ach, niech tę ,rękę tak waleczną całujemy!". Chcieli byli wołać wszyscy "Vivat", ale to było znać po nich, że się bali oficerów i starszych swoich. Kupa jedna nie wytrwała i zawołała: "Vivat" pod strachem, na co widziałem, że krzywo patrzano dlatego zjadłszy tylko obiad u komendanta, wyjechałem z miasta tu do obozu, a pospólstwo ręce wznosząc prowadziło mię aż do bramy.
list
Jana III Sobieskiego do królowej Marysieńki, |
|
|
|
|
|
|
* * *
Majowa jutrzenka
|
...dla ocalenia Ojczyzny W
imię Boga, w Trójcy świętej jedynego. Stanisław August z
Bożej łaski i woli Narodu Król Polski, Wielki Książę
Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński,
Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski i
Czernichowski, wraz ze Stanami Skonfederowanymi, w liczbie
podwójnej naród polski reprezentującymi. Konstytucja 3 Maja 1791 roku, preambuła |
Warszawa, 2 polowa XVIII wieku |
|
|
|
|
|
|
|
|
muzyka w tle: w zaciszu dworskiej biblioteki, dzwonkiem dźwięczy Jejmość Pani Justyna, a na lutni gędzi Jegomość Pan Michał
Powrót doMENU